2019-05-17, 07:03 PM
No ja też mam nadzieję, że więcej osób napisze.
Se myślę, że te uczucia jakieś nieprzyjemne, co się jeszcze z przyzwyczajenia pojawiają, nawet jak ktoś już zmieni nastawienie, to one z czasem same zanikną. Ale jak się pogada z kimś, kto podobnie przeszedł, albo z kimś kto jest tam, gdzie się chce dojść, to przyspiesza proces. No przynajmniej u mnie to działa. Działa tak uspokajająco, jak widzę, że ktoś ma spokój i się nie boi, że zrobił to co ja się boję i wcale go piorun z nieba nie zabił, ani nic strasznego się nie stało.
Kiedyś, na przykład, spotkałem takiego gościa co jeździł w parę rodzin i z całą kupą dzieci po świecie w takich dużych samochodach, co można w nich mieszkać (nie wiem jaką to po polsku ma nazwę). I tak żyli od lat i zjeździli pół świata. I se tam pobyłem trochę u nich, zobaczyłem, że są całkiem zadowoleni i że się da. I jak od razu przestałem się bać! A wtedy to ja akurat miałem fazę, że się martwiłem trochę o pracę, mieszkania, takie tam rzeczy, a ty pyk: widzę ludzi co się kompletnie nie boją i robią coś, na co ja bym się bał odważyć. I że to działa. I ten Bóg nie dał im nigdy głodować ani nic. I jak coś było potrzeba, to zawsze mieli.
Tak że od takiego kontaktu dużo mi się polepszyło w głowie.
Więc sobie myślę, że to fajnie się spotykać i pogadać z ludźmi, co są nieprzeciętni w jakiś-tam sposób. Byle nie w ramach instytucji albo kościołów. Tutaj na Odwyku dużo takich wpada posłuchać i pogadać, no bo ja właśnie takie podejście do życia popularyzuję jak mogę.
A przy okazji, w wakacje będę krążyć po Polsce na motorku, gdzie popadnie, więc jakbym był gdzieś blisko to mnie złap i zawsze sobie można z godzinkę pogadać niezobowiązująco. Fajnie ludzi poznawać. Dobrze robi na strach.
W razie czego dawaj znać,
Martin
Se myślę, że te uczucia jakieś nieprzyjemne, co się jeszcze z przyzwyczajenia pojawiają, nawet jak ktoś już zmieni nastawienie, to one z czasem same zanikną. Ale jak się pogada z kimś, kto podobnie przeszedł, albo z kimś kto jest tam, gdzie się chce dojść, to przyspiesza proces. No przynajmniej u mnie to działa. Działa tak uspokajająco, jak widzę, że ktoś ma spokój i się nie boi, że zrobił to co ja się boję i wcale go piorun z nieba nie zabił, ani nic strasznego się nie stało.
Kiedyś, na przykład, spotkałem takiego gościa co jeździł w parę rodzin i z całą kupą dzieci po świecie w takich dużych samochodach, co można w nich mieszkać (nie wiem jaką to po polsku ma nazwę). I tak żyli od lat i zjeździli pół świata. I se tam pobyłem trochę u nich, zobaczyłem, że są całkiem zadowoleni i że się da. I jak od razu przestałem się bać! A wtedy to ja akurat miałem fazę, że się martwiłem trochę o pracę, mieszkania, takie tam rzeczy, a ty pyk: widzę ludzi co się kompletnie nie boją i robią coś, na co ja bym się bał odważyć. I że to działa. I ten Bóg nie dał im nigdy głodować ani nic. I jak coś było potrzeba, to zawsze mieli.
Tak że od takiego kontaktu dużo mi się polepszyło w głowie.
Więc sobie myślę, że to fajnie się spotykać i pogadać z ludźmi, co są nieprzeciętni w jakiś-tam sposób. Byle nie w ramach instytucji albo kościołów. Tutaj na Odwyku dużo takich wpada posłuchać i pogadać, no bo ja właśnie takie podejście do życia popularyzuję jak mogę.
A przy okazji, w wakacje będę krążyć po Polsce na motorku, gdzie popadnie, więc jakbym był gdzieś blisko to mnie złap i zawsze sobie można z godzinkę pogadać niezobowiązująco. Fajnie ludzi poznawać. Dobrze robi na strach.
W razie czego dawaj znać,
Martin